Monday May 14, 2018

Podsumowanie najnowszych wydarzeń WWE

Zgodnie z oczekiwaniami, z miejsca dało się odczuć na RAW klimaty Money in the Bank. Generalny menadżer Kurt Angle zabrał głos w tej sprawie informując, że w tym roku odbędą się dwa money in the bank ladder matche. Jeden w dywizji mężczyzn, drugi kobiet. W obu udział weźmie po czterech reprezentantów każdego z brandów. Kiedy wymienił nazwiska uczestników pierwszych walk kwalifikacyjnych, a zabrakło wśród nich Brauna Strowmana, ten z miejsca pojawił się domagając rywalizacji. Chwilę po nim zjawił się pełen pretensji Kevin Owens. Kurtowi nie pozostało nic innego, jak tylko pogodzić obu ustalając im pierwszą walkę kwalifikacyjną. Nie da się ukryć, że przewaga była po stronie Strowmana, jednak Owensowi nie brakowało pomysłów na osłabienie olbrzyma w ten, czy inny sposób. Ostatnie słowo należało do „potwora pośród ludzi”, który jako pierwszy zagwarantował sobie uczestnictwo w tegorocznym wyścigu z drabinami po kontrakt Money in the Bank.

Kolejną bitwę kwalifikacyjną stanowiła zarazem walka wieczoru. W triple threat matchu zmierzyli się ze sobą Roman Reigns, Sami Zayn oraz Finn Balor. Z całej trójki najbliższy zwycięstwa był pod koniec Reigns, lecz stało się coś kompletnie niespodziewanego. Big Doga zaatakował Jinder Mahal, co wykorzystał Balor eliminując Zayna i kwalifikując się jako drugi reprezentant RAW do money in the bank ladder matchu. W dywizji kobiet do gry weszły trzy mocne rywalki, Sasha Banks, Ember Moon oraz Ruby Riott. W związku z faktem, że w tego typu walce nie obowiązują dyskwalifikacje, największe szanse miała Riott posiadając u swego boku Liv Morgan i Sarę Logan. Nie ona jednak wyszła zwycięsko, ponieważ interweniowała wyprowadzona z równowagi całą sytuacją Bayley. To z kolei nieco wyrównało szanse, a na pierwszy plan wyszła Ember Moon aplikując jednocześnie swoje eclipse Ruby Riott i Sashy Banks. Mocna końcówka.

Na RAW odbył się także szereg innych pojedynków. Najistotniejszym z nich był bodajże ten, którego wcale miało nie być w karcie. W ringu zjawił się zwycięzca z Backlash i zarazem mistrz Interkontynentalny Seth Rollins rzucając otwarte wyzwanie. To z kolei spowodowało szybką reakcję Mojo Rawleyego, w efekcie której zobaczyliśmy ciekawy pojedynek. Seth Rollins udowodnił w nim, że jest obecnie niekwestionowanym mistrzem. Nie był to jedyny spontaniczny pojedynek, bowiem Kurt Angle ustalił Jinderowi Mahalowi walkę rewanżową z Chadem Gablem, którą tym razem pewnie zwyciężył. W innym starciu solowym i zarazem rewanżowym Bobby Roode pokonał Eliasa dając do zrozumienia, że ostatnia porażka z nim była jedynie dziełem przypadku. Dolph Ziggler i Drew McIntyre pewnie pokonali Rhyno i Heatha Slatera, a Deleter of Worlds rozprawili się z Bo Dallasem i Curtisem Axelem. Odbyła się także sześcioosobowa bitwa tag teamowa, w której Baron Corbin wsparty przez Revival pokonał No Way Jose mającego u boku Titus Worldwide.

Jeszcze więcej akcji w klimatach Money in the Bank miało miejsce na SmackDown, ponieważ poznaliśmy aż czterech reprezentantów błękitnego brandu. O ile z RAW w wyścigu z drabinami zapewniła sobie miejsce Ember Moon, o tyle na SmackDown wyłonione zostały aż dwie uczestniczki starcia o kontrakt dający możliwość wyzwania mistrzyni RAW lub SmackDown w najdogodniejszym dla siebie momencie. Mowa o Charlotte, która pewnie wyeliminowała Peyton Royce przy okazji odpłacając się za przyczynienie do utraty tytułu oraz o Mandy Rose, która ku zaskoczeniu wszystkich wyeliminowała waleczną Becky Lynch. Do tej pory ciężko uwierzyć w to, co się stało, lecz chyba najbardziej samej Becky.

W konfrontacjach mężczyzn także poznaliśmy dwóch uczestników money in the bank ladder matchu. Równie dużą niespodzianką, jak w przypadku Becky była porażka mistrza Stanów Zjednoczonych Jeffa Hardy’ego  z niedawnym mistrzem Interkontynentalnym Mizem. Największe jednak zaskoczenie  wieczoru stanowił pojedynek nad wyraz popularnego w świecie WWE Daniela Bryana z Rusevem. Ciężko winić za zaistniały stan rzeczy Aidena Englisha, choć próbował ingerować w starcie, jednakże wszelkie jego ingerencje kończyły się definitywnym odzewem ze strony Bryana. O rezultacie zadecydował moment, gdy Daniel Bryan trafiony potężnym superkickiem od Ruseva padł nieprzytomny na matę nie wiedząc, co się dookoła dzieje. Rusev odliczył go do trzech zyskując miejsce w money in the bank ladder matchu i zarazem wprawiając w osłupienie załamanego lidera „Yes Movement” oraz jego fanów. Na koniec dodać należy, że odbył się jeden spontaniczny pojedynek poza kwalifikacjami, w którym Cesaro odegrał się na New Day, a przede wszystkim na Xavierze Woodsie za zeszłotygodniową porażkę Sheamusa. Mało jednak prawdopodobne, aby stanowiło to koniec tej rywalizacji.

NXT rozpoczął Ricochet pewnym oświadczeniem, że jego celem jest mistrzostwo NXT. Z jednej strony pokazał się na starcie z bardzo dobrej strony udowadniając, że jest wyjątkowym zapaśnikiem, lecz z drugiej chyba lekko za wcześnie na pojedynek o tytuł mistrzowski. Szybko uświadomił go o tym ktoś, kto znacznie dłużej rywalizuje w żółtym ringu, Velveteen Dream. Kontrowersyjny gracz dał Ricochetowi wyraźnie znać, że staje się jego celem. Co prawda nie odważył się ruszyć do walki, jednak pozwolił odczuć, że wkrótce to nastąpi. Po wspomnianym zajściu zobaczyliśmy cztery pojedynki. Pewny debiut zaliczył EC3 pokonując Raula Mendozę. Czekamy więc na nieco trudniejszych dla niego przeciwników. W dywizji kobiet Dakota Kai pokonała Vanessę Borne, jednak naraziła się na uwagę mistrzyni Shayny Baszler. Co prawda ucierpiała zaatakowana przez nią Vanessa, jednak Dakota zrozumiała, co jej grozi w najbliższym czasie. Bardzo mocno wypadła walka tag teamowa z udziałem Heavy Machinery oraz War Raiders. Hanson i Rowe w efektowny sposób pokonali Otisa Dozovica i Tuckera Knighta rozwiewając wątpliwości, która z ekip jest mocniejsza. Tymczasem w walce wieczoru Tommaso Ciampa wysłał wiadomość nie tylko swojemu rywalowi pokonując Kassiusa Ohno, ale także Johnny’emu Gargano, że on jest jego priorytetem i ma mu coś do udowodnienia.

Cruiserzy jako pierwsi ruszyli do walki w Main Event. Mistrz kategorii półciężkiej Cedric Alexander zmierzył się z narcystycznym Tonym Nesem. Wydawać się mogło, że priorytetem przeciwnika mistrza będzie koncentracja na samym sobie, lecz trzeba przyznać, że Nese pokazał się z naprawdę dobrej strony i momentami można było dojść do wniosku, że Alexander zostanie przez niego pokonany. W rezultacie okazało się, że mistrzostwo Cedrica nie wzięło się znikąd. Potężnym kopem w głowę po odbiciu od lin ogłuszył Nese’a, a następnie błyskawicznie przeszedł do lumbercheck. Sędzia doliczył do trzech i było po wszystkim. Zgodnie z zapowiedzią, posiadający 192 kolejne porażki na koncie, Curt Hawkins rzucił otwarte wyzwanie chcąc udowodnić, że jest w stanie zmyć blamaż pokonując każdego ochotnika. Na jego słowa zareagował Zack Ryder, jednak Hawkins mimo ambicji i mocnej postawy nie poradził sobie z Broskim z Long Island notując 193. porażkę.

WWE RAW
czwartek godzina 20:00

WWE SmackDown
piątek godzina 20:00

NXT
sobota godzina 15:00

WWE Main Event
sobota godzina 16:00

WWE tylko na Extreme!

Channels: WWE

    Related Content