Monday Jan 20, 2020

Podsumowanie najnowszych wydarzeń WWE

Fanów na SmackDown powitał Miz zapraszając do swojego talk show dawnego przyjaciela i zarazem tag team partnera Johna Morrisona. Wcześniej jednak postanowił wytłumaczyć się światu WWE ze swojego nieco dziwnego zachowania. Przyznał bowiem, że kiedy zaatakował zza pleców Kofiego Kingstona, miał gorszy dzień i nie mógł pogodzić się z porażką. Kiedy dołączył do niego Morrison, z miejsca zarzucił światu WWE, iż ich reakcja była równie przesadzona i nieuczciwa, gdyż najzwyczajniej wygwizdali Miza za jego zachowanie. No cóż, trzeba się było z tym liczyć, ale najwyraźniej oni nie czuli się winni zaistniałej sytuacji. Głos więc w tej sprawie zabrał sam Kofi nie dając grama wiary w słowa Miza. Dalszy rozwój wydarzeń doprowadził do pojedynku rewanżowego, w którym obaj ponownie się ze sobą zmierzyli. Rezultat mógł się powtórzyć, lecz tym razem swoje trzy grosze dorzucił Morrison ingerując w starcie i zarazem przyczyniając do zwycięstwa przyjaciela. Po odniesionym triumfie, przyznali w wywiadzie, iż po latach ponownie łączą siły, co z pewnością nie oznacza nic dobrego dla ich rywali tak samo w dywizji solowej, jak i tag teamowej.

Dwa pojedynki odbyły się w tymczasem dywizji kobiet. Mandy Rose zmierzyła się z Alexą Bliss, a Charlotte Flair, po niedoszłym do skutku zeszłotygodniowym starciu, z Sarą Logan. W pierwszym przypadku Alexa miała przewagę nad Mandy, lecz pojawienie się rozkochanego Otisa oraz podążającego za nim Tuckera na tyle zdekoncentrowało Alexę Bliss, że Mandy zaskoczyła ją błyskawicznie i odliczyła do trzech. Natomiast, jeśli chodzi o drugą konfrontację, Charlotte ponownie udowodniła Logan, iż bez względu na to, czy ruszy ktoś na nią po gongu, czy przed, ona i tak wyjdzie zwycięsko. Do akcji powrócił „potwór pośród ludzi” Braun Strowman wchodząc do ringu z mistrzem Interkontynentalnym Shinsuke Nakamurą. Pomimo obecności przy ringu kumpli japońskiej gwiazdy rocka, Strowman zaznaczył swoją dominację oraz prawo do pojedynku o tytuł. Walkę wieczoru stanowiło starcie tag teamowe z udziałem braci Uso oraz Kinga Corbina i Dolpha Zigglera. Po zeszłotygodniowym mocnym wejściu Jeya i Jimmy’ego formalnością wydawało się ich zwycięstwo, biorąc pod uwagę, że baczenie na wszystko miał zza kulis Roman Reigns. Nic bardziej mylnego. Najpierw ingerencja ze strony Revival, a następnie powrót Roberta Roode’a, dał zdecydowaną przewagę liczebną królewskiej świcie. SmackDown zakończyło się kompletnie przeciwnym obrazem, niż tydzień temu. Reigns i Uso zostali pobici i upokorzeni.

Choć RAW miało oficjalnie rozpocząć starcie na standardowych zasadach pomiędzy Randym Ortonem i wręcz upokorzonym przez niego liderem The O.C. AJ Stylesem, w potyczkę słowną wmieszał się Drew McIntyre domagając udziału w tym starciu, czyniąc go zarazem triple threat matchem. Ani Orton, ani Styles nie mieli nic przeciwko, więc szybko rozbrzmiał gong. Ciężko było dopatrywać się tu potencjalnych sojuszy. Wszyscy ruszyli na siebie. Pojedynek był bardzo zacięty, a momentami w ruch szły przedmioty niedozwolone w normalnych starciach. Triple threat rządzi się własnymi prawami, z czego chętnie korzystali. Styles sięgnął nawet po akcje Ortona, a Orton Stylesa, lecz nie zakończyło to walki. O rezultacie zadecydował sprytny claymore zaaplikowany Ortonowi, gdy ten rozprawił się ze Stylesem swoim rko. W zaistniałej sytuacji Viper nie był w stanie przerwać liczenia, a Styles poderwać barku. McIntyre dosłownie zagrał obu na nosie podkradając zwycięstwo pojedynku, w którym w ogóle miał nie uczestniczyć.

Tego wieczoru odbył się szereg innych walk solowych, momentami o bardzo niestandardowych dysproporcjach. Tak właśnie było przy okazji powrotu do ringu olbrzyma z zasłoniętą klatką. Erick Rowan wyeliminował w squashowym starciu kolejnego adepta chcącego pojawić się w blasku reflektorów WWE. Znacznie inaczej wyglądał już pojedynek pomiędzy Rusevem i Bobbym Lashley’m. Tu jednak spore znaczenie miały wydarzenia nie bezpośrednio związane z samymi uczestnikami, a tym, co działo się pod ringiem. Doszło bowiem do konfrontacji pomiędzy Laną oraz Liv Morgan, a zdekoncentrowany zajściem Rusev, dał się zaskoczyć Lashley’emu i odliczyć do trzech. Liv tymczasem podobnie potraktowana została przez Lanę, która chlusnęła jej napojem jednego z fanów prosto w twarz, a następnie cisnęła w barierki. Równie zacięte były pojedynki pomiędzy Aleisterem Blackiem i Buddym Murphym oraz Ricochetem i Mojo Rawleym. W tym górę nad siłą wzięła zwinność, szybkość i technika. Pierwszy tymczasem mógł się zakończyć naprawdę różnie, jednak ostatnie słowo ponownie należało do Blacka, który znokautował Murphy’ego. Kto by pomyślał, iż rezultat ten może mieć wpływ na wynik walki wieczoru, a jednak...

W niej udział wzięli Seth Rollins i AoP oraz Kevin Owens, Samoa Joe i Big Show. Miał to być pierwszy w historii sześcioosobowy fist fight, czyli starcie na gołe pięści z elementami no holds barred matchu. W sytuacji krytycznej Rollins wykorzystał obecność przy ringu sfrustrowanego porażką Murphy’ego przekonując, aby dołączył do nich. Dla wielu było to zaskoczeniem, ale tak właśnie się stało i reakcja Murphy’ego jednoznacznie przyczyniła się do zwycięstwa Rollinsa i jego ludzi. Nie zabrakło także rywalizacji w dywizji kobiet Charlotte Flair odbyła wreszcie oficjalną konfrontację z Sarą Logan, lecz bez względu na to, czy Sarah zaatakuje przed gongiem, czy nie, Charlotte ponownie podkreśliła swoją dominację.  Natomiast w dywizji tag teamowej otwarte wyzwanie rzucili The Viking Raiders. Rzuconą rękawicę podnieśli Singh Brothers, a to okazało się dla nich tak sam zgubne, jak i bolesne. Na koniec ciężko nie wspomnieć o oświadczeniu Paula Heymana w imieniu jego klienta mistrza WWE Brocka Lesnara, które doprowadziło do zmiany posiadacza tytułu 24/7. Jakoby pogubiony w całej sytuacji R-Truth nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, jakim było wtargnięcie na ring, w którym przebywa  Lesnar. Ten z początku najzwyczajniej śmiejąc się z lekkomyślności Trutha, zaatakował go chwilę później podkreślając, gdzie popełnił błąd. To zachęciło oportunistę w osobie pokonanego nieco wcześniej Mojo Rawley’ego. Mojo powrócił przypinając Trutha i przejmując kontrowersyjne złoto. Czy Truth ponownie znajdzie sposób na odzyskanie swojego skarbu? Być może przekonamy się o tym już za tydzień.

Zanim oficjalnie rozpoczęła się akcja w ringu NXT, na arenie pojawił się nowy pretendent do mistrzostwa Ameryki Północnej Keith Lee, aby ustosunkować do zaistniałej sytuacji. Niezbyt długo trwała jego wypowiedź, gdyż szybko zjawiła się Undisputed Era. Nie tylko byli innego zdania, ale także ostro ruszyli na osamotnionego rywala. Ten wcale nie odpuszczał, jednak ostatecznie przewaga liczebna oraz użycie broni przez Rodericka Stronga zrobiły swoje. Nie wiadomo, jak skończyłoby się to zajście, gdyby nie interwencja rywala Adama Cole’a Tommaso Ciampy, który najprawdopodobniej przyczynił się do uniknięcia przez Keitha Lee poważnej kontuzji, gdyż Era taki właśnie miała cel. Nieco później on sam znalazł się w identycznej sytuacji, lecz to nie Keith przybył z pomocą, ale jego dawny przyjaciel i tag team partner Johnny Gargano. We dwóch poradzili sobie z Erą wysyłając im głośną wiadomość. Czy dojdzie do wspólnej walki i zarazem reaktywacji DIY? Przekonamy się. Kontynuowana była pierwsza runda Dusty Rhodes Tag Team Classic. W niej Pete Dunne i Matt Riddle wyeliminowali Marka Andrewsa oraz Flasha Morgana Webstera. Tymczasem walkę wieczoru stanowiło potężne battle royal o miano pretendentki do mistrzostwa kobiet na Takeover: Portland. Rozpoczęła się zacięta rywalizacja, z której kolejno eliminowane były uczestniczki, aż w ringu pozostały trzy, jak się wydawało ostatnie ocalałe. Były to Bianca Belair, Io Shirai oraz Shayna Baszler. Wszystkie przekonane, iż tylko między sobą wyjaśnią, która stanie do walki z Rheą Ripley. Zapomniały jednak lub nie zauważyły momentu, gdy Deonna Purrazzo wyciągnęła pod dolną liną Shotzi Blackheart. Ta wyczekiwała na swój moment, aby z zaskoczenia wskoczyć na ring i pozbyć się Shayny Baszler. Chwilę później sama została wyrzucone przez Biancę. Pozostały dwie finalistki. Eliminacja oznaczała koniec walki, a ta nastąpiła w momencie, gdy Bianca zaaplikowała Io k.o.d. poza ring. Bianca Belair pretendentką do tytułu na Takeover: Portland!

Main Event rozpoczął pojedynek pomiędzy byłym mistrzem kategorii półciężkiej Cedric’iem Alexandrem oraz dawnym liderem Sanity Eric’iem Youngiem. Dało się dostrzec, iż z jednej i drugiej strony wysyłane były salwy, lecz pomimo efektowanego flying elbow od Younga, ostatnie słowo należało do Alexandra. Ten odbijając się na rękach od lin ogłuszył silnym inzuigiri rywala, po czym odliczył do trzech. Znacznie większe dysproporcje w gabarytach pojawiły się w drugim starciu. Tam Akira Tozawa trafił na Sheltona Benjamina. Gdy Benjamin górował masą i siłą, Tozawa nadrabiał szybkością. Przeliczył się jednak w momencie, gdy postanowił zastosować akcję podwyższonego ryzyka. Wchodząc na narożnik dał się dopaść Benjaminowi i cisnąć suplexem na środek ringu. Moment później otrzymał mocne trafienie kolanem w głowę, a na koniec paydirt stanowiące ostatnią akcję tego pojedynku.

WWE SmackDown
wtorek godzina 21:00

WWE RAW
czwartek godzina 20:00

NXT
sobota godzina 15:00

WWE Main Event
sobota godzina 16:00

WWE tylko na Extreme!

Channels: WWE

    Related Content