Sunday Jan 06, 2019

Podsumowanie rozpoczęcia roku w WWE

RAW wprowadzające WWE w Nowy Rok rozpoczął grudge match w stalowej klatce z udziałem dawnych sojuszników, a obecnie największych wrogów, Dolpha Zigglera oraz Drew McIntyre’a. Choć pojedynek rozpoczął Ziggler próbą ucieczki z klatki, McIntyre podjął taką samą inicjatywę niedługo później, co jasno wykazało, że nie chodzi o udowodnienie rywalowi swojej wyższości, a jedynie wyjście zwycięsko, co jak wiadomo możliwe było także wskutek opuszczenia klatki górą, bądź furtką otwartą przez sędziego. Ostatecznie jednak, gdy zmęczenie wzięło górę, najlepszym rozwiązaniem okazało się tradycyjne wyłonienie zwycięzcy. To właśnie Drew McIntyre zaskoczył Zigglera błyskawicznym claymore, po którym odliczył go do trzech. Być może błędem było, że ten próbował umniejszyć jego zwycięstwo, ponieważ prowokując sprowadził na siebie kataklizm. McIntyre wściekle rzucił się jakoby stawiając wykrzyknik przy swoim zwycięstwie.

Do bardzo ciekawej sytuacji doszło przy okazji wizyty w ringu Setha Rollinsa, który rzucając wyzwanie Deanowi Ambrose’owi do walki o mistrzostwo Interkontynentalne, zwrócił na siebie uwagę dyrektora operacyjnego WWE Triple H’a. Choć ten ustalił mu pojedynek z kimś zupełnie innym, pojawiający się chwilę później Shane, powrócił do tematu ogłaszając battle royal o miano nowego pretendenta do tytułu Ambrose’a. Bitwę wygrał Apollo Crews, lecz wchodząc do ringu z Ambrosem nie powtórzył już sukcesu. Być może zadecydowało o tym zmęczenie, a być może poziom rywala, lecz faktem jest, że to Dean Ambrose pewnie wkroczył w Nowy Rok z tytułem Interkontynentalnym. Wracając natomiast do samego Rollinsa, trafił za sprawą Triple H’a na Bobby’ego Lashley’ego, jednak wskutek ciągłych interwencji ze strony Lio Rusha mających wpływ na przebieg pojedynku, popłynął z emocjami doprowadzając z jednej strony do dyskwalifikacji, ale z drugiej torując sobie drogę do ukarania zarówno Lashley’ego, jak i jego menadżera.

Walkę wieczoru również stanowił pojedynek ustalony spontanicznie wskutek wydarzeń zakulisowych z udziałem napadniętej przez Nię Jax oraz Taminę Snukę, Natalyi. Ona zyskała możliwość odpłacenia się mając u boku mistrzynię kobiet RAW Rondę Rousey. Pojedynek ten zakończył się tak samo, jak rozpoczął, dominacją Rondy i Natalyi. Sygnał dla ich rywalek, aby mniej frywolnie podchodziły do ataków na którąkolwiek z nich. Tymczasem, w pozostałych starciach Jinder Mahal z braćmi Singh pokonali Rhyno i Heatha Slatera w handicap matchu, a Ember Moon, Sasha Banks i Bayley rozprawiły się z zeszłotygodniowymi napastniczkami z Riott Squad.

Na wstępie SmackDown poznaliśmy piątego uczestnika fatal 5 wayu o miano pretendenta do mistrzostwa WWE. Samoa Joe pokonał Jeffa Hardy’ego w momencie, gdy wydawać się mogło, że przewaga jest po stronie Charyzmatycznego Enigmy. W efekcie Joe dołączył do Reya Mysterio, Mustafy Aliego, Randy’ego Ortona oraz AJ Stylesa, aby wziąć udział w wyścigu o możliwość odbycia walki z mistrzem WWE Danielem Bryanem podczas Royal Rumble. Joe nie miał już tyle szczęścia w tej potężnej konfrontacji. Zwycięzcą okazał się dotychczasowy mistrz AJ Styles i to on ponownie zawalczy z Danielem Bryanem. Skoro mowa o Stylesie, można dojść do wniosku, że prezes WWE Vince McMahon doskonale wiedział co robi wciągając go w psychologiczną gierkę, którą skończył znokautowany na podłodze. Styles pokazał, na co go stać.

Sporym zaskoczeniem okazał się zapowiadany pojedynek Naomi z Mandy Rose, gdyż ostatecznie ich spotkanie zakończyło się prowokacją ze strony Mandy, a faktycznie w ringu znalazła się Sonya Deville. Późniejsza prowokacyjna współpraca obu pań zaowocowała zwycięstwem Sonyi, więc śmiało można uznać, że Naomi dała się pokonać w ich własnej grze. Na koniec zwyczajowo wisienka na torcie. Do ringu po długiej nieobecności powrócił szesnastokrotny mistrz świata John Cena, lecz nie spodziewał się, że rzucając otwarte wyzwanie zareaguje na nie Becky Lynch. Oczywistym było, że do takowej konfrontacji nie dojdzie,  jednak wskutek ingerencji w rozmowę Zeliny Vegi wraz z Andrade „Cienem” Almasem, dobór przeciwników wydał się oczywisty. Tym samym obie pary stanęły do walki w mieszanym starciu tag teamowym i jak można się było spodziewać, zwycięsko z niego wyszła mistrzowska para.

NXT podsumowujące rok 2018 skupiło się na rywalizacjach, które wyróżniły się na tle innych, lecz z góry zaznaczyć należy, że wersja telewizyjna ograniczona została do godziny programowej, więc nie zmieściło się wszystko, co powinno się tam znaleźć. Nie było natomiast problemu z wyróżnieniem nominacji, a trzeba przyznać, że mijający rok wyłonił przyszłe potencjalne supergwiazdy. Które z nich zdobędą miana przełomowych graczy? Tego dowiemy się już wkrótce. Odbył się także jeden nowy pojedynek, stanowiący zarazem rewanż po Takeover: WarGames II, gdzie spontanicznie ustalona walka pomiędzy Kassiusem Ohno i Mattem Riddlem trwale zapisała się w historii NXT. Riddle jednym kopnięciem wyeliminował Ohno, a starcie to zakończyło się po sześciu sekundach. Konfrontacja, której byliśmy świadkami tym razem nie należała do aż tak krótkich, ale rezultat pozostał ten sam. Różnica polegała na tym, że Riddle zmusił Ohno do poddania, czym udowodnił swoje spore umiejętności submissionowe. Wskutek wydarzeń mających miejsce nieco później, nasuwa się pytanie, czy dojdzie do ostatecznej bitwy? Ohno bezprecedensowo zaatakował Riddle’a, a to może nieść swoje konsekwencje? Czy tak się stanie? Odpowiedzi udzieli najbliższa przyszłość.

W Main Event powróciliśmy do rywalizacji gwiazd głównych rosterów. Rozpoczął ją pojedynek na standardowych zasadach pomiędzy Titusem O’Neilem i Curtem Hawkinsem. Choć wydawało się, że początek roku może wnieść nieco świeżości, Titus od początku do końca panował na sytuacją, co doprowadziło do kolejnej porażki Hawkinsa. Nieco bardziej nieprzewidywalna walka odbyła się chwilę później, lecz już w dywizji tag teamowej. Revival po porażce z Bobbym Roodem i Chadem Gablem w starciu o mistrzostwo tag teamów RAW, potrzebowali zwycięstwa mającego na celu podkreślenie ich skuteczności. Okazja nadarzyła się na Main Event, ponieważ ich przeciwnicy, choć znani ze starć drużynowych, jako takiego tag teamu nie stanowili. O rezultacie zadecydowało perfekcyjnie i błyskawicznie wykonane shutter machine, po którym Dash Wilder odliczył Tylera Breeza. Mocny akcent, że mogą jeszcze zaznaczyć swoje miejsce w WWE.

WWE RAW
czwartek godzina 20:00

WWE SmackDown
piątek godzina 20:00

NXT
sobota godzina 15:00

WWE Main Event
sobota godzina 16:00

WWE tylko na Extreme!

Channels: WWE

    Related Content