Monday Dec 10, 2018

Podsumowanie najnowszych wydarzeń z WWE

RAW miało wystartować z przysłowiowego wysokiego „C” pojedynkiem tag teamowym z udziałem mistrzyni kobiet Rondy Rousey w drużynie z jej najlepszą przyjaciółką Natalyą przeciwko Taminie oraz Nii Jax. Wskutek zamieszania spowodowanego przedwczesnym atakiem ze strony potężnych partnerek oraz późniejszej ingerencji ze strony Riott Squad, Natalya została wyeliminowana, a Ronda osamotniona. Nie podcięło to jednak skrzydeł najgroźniejszej kobiecie świata, która zamiast wycofać się asekuracyjnie, postanowiła znaleźć sobie godną partnerkę, aby zmierzyć się z pretendentką do tytułu  oraz jej nieustępującą zbytnio gabarytami koleżanką. Starcie to ustalone zostało walką wieczoru, a u boku Rondy znalazła się niezwykle skuteczna Ember Moon. Nia i Tamina powtórzyły zagrywkę z początku gali i ruszyły na rywalki, lecz atak ten momentalnie został odparty i role się odwróciły. Kiedy pojedynek się rozpoczął, szala przechylała się z jednej na drugą stronę, jednak gołym okiem dało się dostrzec brak woli konfrontacji Nii z Rondą. Czy to właśnie przełożyło się na rezultat. Można spekulować, lecz faktem jest, że to Ronda i Ember wyszły zwycięsko po tym, jak Ember ustawiła Rondzie Taminę wykonując eclipse, a ta zmusiła ją do poddania zapinając mocny arm bar.

Kolejnym pojedynkiem tag teamowym pań było starcie Bayley i Sashy Banks sprowokowane ingerencją Mickie James, Alicii Fox oraz Dany Brooke w otwarte forum z ich udziałem. Nowa menadżerka dywizji kobiet Alexa Bliss ustaliła starcie przyjaciółek z Mickie i Alicią, które zakończyło się zwycięstwem faworytek. Pomimo obecności przy ringu Dany, to Bayley i Sasha podkreśliły swoją dominację. Nie było to jedyne starcie spontanicznie ustalone tego wieczoru. Scott Dawson dowiedział się, że nie tylko walki tag teamowe mogą odbywać się na zasadach lucha house. Przekonał się o tym na własnej skórze biorąc udział w starciu handicapowym trzech na jednego, zakończonym bez niespodzianik, mimo usilnych prób Dasha Wildera. Luchadorzy w efektowny sposób pokonali Dawsona, leczy czy można na poważnie traktować zwycięstwo z tak liczebną przewagą?

Absolutnym zaskoczeniem dla świata WWE był finał wyróżnienia Drew McIntyre’a przez pełniącego obowiązki generalnego menadżera Barona Corbina. „Szkocki psychopata” wykorzystując okazję odciął się od osoby, która wprowadziła go na salony czerwonego brandu, Dolpha Zigglera. Nie dziwne, że skończyło się to oficjalnym pojedynkiem. Z okazji skorzystał jednocześnie rywal Barona Corbina z TLC, Finn Balor. Pojawiając się przy ringu zyskał szansę wpłynięcia na wynik. Za plecami sędziego zaatakował McIntyre’a, co ułatwiło Zigglerowi wykonanie superkicku i odliczenie go do trzech. Przy tej okazji ciężko nie wspomnieć o wcześniejszym triumfie Balora nad byłym mistrzem WWE Jinderem Mahalem. Na koniec kolejny pomysł Corbina, konfrontacja pierwszych mistrzów tag teamowych SmackDown Rhyno i Heatha Slatera o pozostanie na RAW. Co prawda zwyciężył je Slater, lecz chwilę później dowiedział się, że jego rola ograniczy się wyłącznie do sędziowania innych pojedynków.

Klimaty TLC dało się z miejsca odczuć na SmackDown, bowiem doszło do zakontraktowania pierwszego w historii WWE pojedynku „stoły, drabiny i krzesła” z udziałem kobiet. Mistrzyni Becky Lynch, Charlotte Flair i Asuka spotkały się w ringu by złożyć podpisy pod kontraktem. Nieunikniona była konfrontacja słowna, lecz z miejsca wtrąciły się Sonya Deville i Mandy Rose doprowadzając do konfrontacji tag teamowej z pretendentkami do tytułu. Choć dały z siebie wszystko, to nie ich postawa zadecydowała o rezultacie, a nieporozumienie pomiędzy Charlotte i Asuką. Charlotte starając się znokautować big bootem Mandy Rose, trafiła Asukę. Ta z miejsca odpowiedziała nie zważając na rezultat. Efekt? Porażka. Dla nich jednak najważniejsza jest stawka z TLC, czyli mistrzostwo kobiet SmackDown podczas pierwszego w historii tlc matchu z udziałem płci pięknej.

Choć oficjalnie potwierdzony został pojedynek stanowiący potencjalny finał konfliktu Jeffa Hardy’ego z Randym Ortonem, to spontanicznie ustalone starcie AJ Stylesa z Mizem okazało się walką wieczoru. Styles mimo prób interwencji obecnego przy ringu mistrza WWE i zarazem jego rywala z TLC, pokonał Miza zaznaczając, że zamierza ponownie wspiąć się na sam szczyt. Wracając do konfrontacji Ortona z Hardym, tam do gry ponownie wszedł samozwańczy wielki niedoceniony Samoa Joe. Odwracając uwagę Jeffa, stworzył Viperowi okazję na wykonanie decydującego o rezultacie rko. Jey Uso pokonał Cesaro raz Xaviera Woodsa, lecz nasuwa się pytanie, czy wynik triple threat matchu reprezentantów ekip rywalizujących na TLC o mistrzostwo tag teamowe SmackDown przełoży się na wynik takiego samego starcia, już drużynowego, podczas TLC? Odpowiedź padnie w przyszłą środę o 20:00 na Extreme.

Niepozornie zapowiadający się pojedynek otwierający zarazem NXT przerodził się w naprawdę ciekawe i zarazem wyrównane starcie. Pewniak Matt Riddle powitał w Full Sail przewyższającego go gabarytami Puertorykańczyka Punishmenta Martineza. Choć rezultat walki Riddle’a przeciwko Kassiusowi Ohno z Takeover: WarGames II jakoby zwiastował stosunkowo krótką konfrontację, Martinez temu zaprzeczył dostarczając kilkukrotnie Riddle’owi sporych problemów. Ostatecznie górę wzięły umiejętności Matta z oktagonu. Wciągając rywala w akcję submissionową zmusił go do odklepania. W starciu drużynowym zobaczyliśmy Forgotten Sons reprezentowanych przez Wesley’ego Blake’a i  Steve’a Cutlera, w których narożniku znalazł się ponury Jackson Ryker. Nie musiał jednak interweniować, gdyż mimo drobnych potknięć, Forgotten Sons jasno zaznaczyli, która z drużyn jest skuteczniejsza. Tego wieczoru doszło także do konfrontacji pomiędzy dawnymi rywalkami o dużych dysproporcjach w podejściu do gry. Aktualna mistrzyni kobiet Shayna Baszler spotkała się w ringu ze swoją ofiarą sprzed kilku miesięcy, prześladowaną przez nią Dakotą Kai. Okazało się jednak, że nie weszła do tej samej rzeki, bowiem Dakota zaprezentowała zupełnie inny poziom oraz nastawienie. Niewiele brakowało, a mielibyśmy nawet sporą sensację, lecz po interwencjach Jessamyn Duke oraz Mariny Shafir, Baszler wzniosła z trudem ręce i tytuł w geście zwycięstwa. Im jednak było mało, ponieważ ego zostało urażone, więc postanowiły dać nauczkę Dakocie. Na to natomiast nie pozostała obojętna Io Shirai, która w pojedynkę zakończyła tę nierówną rozgrywkę. Baszler i jej banda musiały haniebnie wycofać się z areny. Sygnał, że to z pewnością jeszcze nie koniec.

Main Event rozpoczęliśmy pojedynkiem na standardowych zasadach pomiędzy posiadaczem fatalnej statystyki 238 przegranych bez ani jednego zwycięstwa Curta Hawkinsa z Tylerem Breezem. Nie da się ukryć, że Hawkins ocierał się o zwycięstwo, lecz jak zwykle zabrakło szczęścia lub skuteczności, bowiem o finale zadecydowało unprettier Breeza, po którym odliczył rywala do trzech. Drugi pojedynek stanowiła sześcioosobowa bitwa tag teamowa, w której można było dostrzec aż trzy drużyny. Zmierzyli się ze sobą B-Team wsparci przez Zacka Rydera oraz Ascension w narożniku z dawnym tag team partnerem Broskiego, Mojo Rawley’m. Choć starcie zapowiadało się zacięte i wyrównane, nie trwało zbyt długo. Viktor próbując przypiąć nieprzepisowo Curtisa Axela chwycił się liny, lecz zaskoczony został przez Bo. Ten oderwał jego rękę, a Curtis szybko przerolował. Zdezorientowany reprezentant Ascension nie dał rady odskoczyć zanim sędzia doliczył do trzech.

WWE RAW
czwartek godzina 20:00

WWE SmackDown
piątek godzina 20:00

NXT
sobota godzina 15:00

WWE Main Event
sobota godzina 16:00

WWE tylko na Extreme!

Channels: WWE

    Related Content