Saturday Sep 02, 2017

5 powodów, dla których musisz obejrzeć UFC Rotterdam

Zeszłoroczna gala była niezwykle udana. Teraz po 16 miesiącach UFC wraca do Rotterdamu z kolejnym wydarzeniem. Czy będzie równie spektakularnie?

Dwie Wieże

UFC nie mogło wybrać się do Rotterdamu bez rozpoznawalnej dla holenderskich kibiców twarzy. Tę rolę spełnia 214-centymetrowy “Wieżowiec” Stefan Struve, który zmierzy się z równie rosłym 201-centymetrowym Aleksandrem Wołkowem.

Oprócz faktu, że obaj będą wystawać sporo nad 183-centymetrową zewnętrzną siatkę oktagonu, to jest to konfrontacja dwóch fighterów, którzy pomimo świetnych warunków fizycznych mają spore luki w swoich umiejętnościach.

Struve, choć w Holandii nie brakuje mu gwiazd kickboxingu, od których mógłby się nauczyć, jak efektywnie walczyć z wykorzystaniem swojej postury, to nigdy się tego elementu dobrze nie nauczył. Na pewien sposób jest najmniej holendersko walczącym z Holendrów w MMA, jego atutem bowiem nie jest stójka oparta na lokalnej szkole kickboxingu, ale parter. Gigant z Beverwijk jest nadzwyczaj sprawny na ziemi.

Wołkow z drugiej strony przez długi czas był uważany za kompletnie nieprzygotowanego do walki z zapaśnikami. W M-1 potrafił być obalony nawet podmuchem wiatru, a i wstać spod zapaśnika nijak nie potrafił. Trzeba jednak przyznać, że 28-letni moskwiczanin zaskoczył w UFC, gdzie wygrał swoje dwie pierwsze walki. Zarówno Tim Johnson, jak i Roy Nelson mieli tylko 1 udane obalenie na 8 prób w 15-minutowych walkach z Wołkowem. Dwójka rywali, którzy „starego” Wołkowa kładliby z rękami zawiązanymi za plecami. Czy „Drago” zepsuje wieczór kibicom w rotterdamskiej arenie?

Powrót niepoprawnego Afgańczyka

Wspominając o legendach kickboxingu, Bahadurzada walczy jakby kiedyś obejrzał highlight Badra Hariego i pragnął przenieść tę energie do swoich walk. Jest równie nieskromny co Conor McGregor, a w oktagonie zawsze stara się skończyć rywala – na 22 zawodowe wygrane tylko 3 był na punkty. Na szczęście poza oktagonem nie naśladuje już marokańskiego kickboxera, bo przerwy między walkami fightera z Kabulu byłyby pewnie jeszcze większe.

Od początku 2014 roku Bahadurzada stoczył tylko jeden pojedynek, wygrany nota bene z Brandonem Thatchem. Reszta pojedynków nie wypaliła z powodów kontuzji lub innych przyczyn. Mało brakowało, by podobny los spotkał i jego sobotnią walkę, kiedy wypadł mu pierwotny rywal Abu Azaitar. W jego zastępstwie w UFC zadebiutuje dosłownie ściągany z drugiego końca świata niepokonany Australijczyk Rob Wilkinson.

Z polskiego ringu do oktagonu

W kwietniu tego roku na gali Ladies Fight Night w Poznaniu pojawiła się dość anonimowa Talita de Oliveira z Brazylii. Szybko uporała się z Iren Racz po poddaniu rywalki w czwartej minucie. Potem wypadki potoczyły się szybko – w lipcu miała walczyć z Alexą Conners dla Legacy Fighting Alliance, nieoficjalnego zaplecza dla UFC, ale do walki nie dopuszczono jej rywalki. Nic straconego, bowiem Brazylijka od razu przeskoczyła do oktagonu, w którym zadebiutuje w sobotę. Marion Reneau, jej przeciwniczka, jest doświadczona w największej organizacji i sprawdzi, jak wysoko należy oceniać potencjał de Oliveiry.

Etatowy „Spoiler” spróbuje zakończyć kolejną serię

Podczas swojej kariery w UFC Bryan Barberena miał być paliwem do rakiety, jaką marketing tej organizacji założył Sage'owi Northcuttowi. Kalifornijczyk nie zgodził się ze swoją rolą i upokorzył ulubieńca nastolatek prostym poddaniem. Za karę został rzucony na typowanego na kolejną brazylijską gwiazdę Warlleya Alvesa. Barbarena znów nie przeczytał scenariusza i po trudnej pierwszej rundzie wygrał kolejne dwie i zadał rywalowi pierwszą w karierze porażkę.

Miarka się przebrała, kolejny w kolejce był Colby Covington, wybitny zapaśnik w college'u, który tylko raz przegrał w MMA. Tu limit szczęścia się wyczerpał i choć Barbarena mocno bił w stójce nie potrafił zatrzymać obaleń rywala i przegrał na punkty. W sobotę spróbuje znów popsuć serię Leona Edwardsa, który wygrał trzy walki z rzędu i jest jednym z bardziej obiecujących brytyjskich fighterów. To będzie inne wyzwanie niż Covington i bardziej niż obaleń Barbarena będzie musiał znaleźć sposób na zręczny boks swojego rywala.

Dzisiaj można się wyspać

Europejska gala UFC prawie zawsze oznacza jedno – w końcu nie trzeba zarywać nocy, by obejrzeć MMA z najwyższej półki. UFC w Rotterdamie startuje o 21:00. Nie przegapcie

Tomasz Marciniak

Oglądaj UFC Rotterdam na żywo o 21:00 tylko w Exterme Sports Channel!

Channels: UFC

Please log in to post a comment.